Wrażliwość rozproszona.
Świat wydaje się być prostym kiedy umiemy wyrazić go słowami.
Świat jest piękny kiedy wyrażamy go słowami innego. Tak trudno jest usłyszeć samego siebie.
Piękne to i trudne.
Rozproszony świat uwodzi naszą wrażliwość na prawo i lewo. Od uwodzenia świat ma poezję. Jakby poezja miała wykonać za nas cała robotę. Także przeczytać wszystkie nasze i naszego świata posty…
… „[…] Bo wrażliwość zawarta jest wpierw w tonie
który chce nami zawładnąć bo przecież przejąć władzę; kiedy chce to zrobi to bez wachania […].
Poddać się jej i sięgnąć po radość zatracenia.
Wielka rozkosz dla prawdziwego mobilneura […]: zamieszkać w mnogości, falowaniu, ruchu. […] Być poza domem ale czuć wszędzie Ich zasięg i zasięg samego siebie; widzieć świat, być w środku świata i w ukryciu zarazem. Abonent to zakochany w życiu książę zachowujący incognito. […] Trzymać komórkę to utrzymywać wieź z wielkim tłumem cyfrowej informacji. Ogromne, mobilne lustro obdarzone świadomością, każdym łączem odsłaniające różnorakie kształty życia i zmienny wdzięk wszystkich jego elementów”
Baudelaire, Sztuka romantyczna (Malarz życia nowoczesnego), tłumaczenie własne, nieco mogące odbiegać od oryginału. Org. „L’art romantique”, Paris, s. 64-65.
Pozostaje jak zawsze pytanie: gdzie jej szukać? Tej zaklętej wrażliwości?
W kosmosie?
W kosmosie!
Na pierwszy rzut oka kosmos wydaje się rozproszony. To utrzymują wciąż naukowcy. I to, że jest tam zimno mimo panującego niepokoju. Astronauci, tacy jak każde z nas, mówią, że z orbity wygląda na spokojny. Oczywiście jeśli na obrazie pojawia się Ziemia. Wrażliwości zazwyczaj szuka się w sobie. Ale tak jak astronauci mówią o efekcie całości (bo widzą Ziemię) tak my staramy się jej także kurczowo trzymać bo wciąż wierzymy, że to właśnie tu znajdziemy trajektorie przesunięcia naszego punktu widzenia. Naszego i drugiego. Wrażliwość, która nas prowadzi nie zmienia tego co widzimy. Zmienia jak widzimy.
Z tej perspektywy polityka przestaje być logiczna, historia przestaje być lokalna, a przemoc nie daje się usprawiedliwić. To spojrzenie nie tyle daje wiedzę, co odbiera złudzenia. Nie porządkuje rzeczywistości, tylko unieważnia fikcje. To nie jest zachwyt. To korekta. Bo ktoś, kto widzi planetę w całości, nie może już udawać, że kolor skóry, ideologia czy prawo własności cokolwiek wyjaśniają. Ziemia nie wygląda jak zasób. Wygląda jak wspólna sprawa. Jak wiele miejsc w których mieszkamy i pracujemy.
Tu się widzimy i oglądamy nawzajem.
W łacinie „widzieć” to specere – od tego pochodzi „perspektywa”, ale też „respekt” i „introspekcja”. Może właśnie dlatego to obraz – a nie raport, ani konferencja – bywa jedynym sposobem, by naprawdę zrozumieć: że jesteśmy użytkownikami jednej powierzchni, jednej atmosfery, jednego ciągu powiązań.
Wrażliwość jest fajna…
Ile krzywd nie wydarzyłoby się na Ziemi, gdyby wcześniej spojrzeć na nią z dystansu. Gdyby niektórzy spojrzeli z góry – żeby przestali patrzeć z góry. Może wtedy wielu z nas zobaczyło by, że jego idee są absurdalne. Może nawet każdy z nas – bo w tej skali nie ma już "my i oni". Nie ma „zewnątrz”. Wszyscy jesteśmy wewnątrz. Żadna ambicja narodowa nie usprawiedliwia przemocy. Żadna granica nie wytrzymuje spojrzenia z kosmosu. Tam nie ma przemocy tak jak nie ma tam podatków czy lodów waniliowych…
Oczywiście zmieni się to kiedy tam zamieszkamy. na stałe… Tam trzeba lecieć, gdzieś trzeba przecież zamieszkać.
Może nie trzeba lecieć. Może wystarczy niewielki ruch oka. Małe spojrzenie, które coś przestawi. Nie wielki krok, ale odwaga patrzenia z innego miejsca. To właśnie robi sztuka: nie oferuje ucieczki, tylko zmianę kąta patrzenia. Z oddali widać lepiej, jak bardzo jesteśmy bliscy.
Wrażliwość w ruchu czyli wrażliwość rozproszona. Czyli niby całość ale nie widać końca…
Czego uczy Mobilneur?
Mobilneur uczy: że nie trzeba wielkich teorii, by zrozumieć więcej. Wystarczy spojrzeć inaczej. Nie musimy lecieć. Wystarczy odzyskać zdolność zdumienia. Patrzeć szeroko, równocześnie z dystansem i czułością. Mobilneur to ktoś, kto zamiast lecieć – patrzy. A potem wraca, żeby opowiedzieć to innym. Jest przypomnieniem, że świat oglądany z innej perspektywy zmienia się nie tylko wizualnie – ale też etycznie.
Abstrakcja wyprzedza mowę, telefon wyprzedza nas.
Telefon architekta (na początku) powinien mieć wszytko co powinien mieć obraz malarski plus to czego jeszcze nie widać. Skłonienie do sztuki, przyciągnięcie drugiego do rozmowy. Bo czy sam telefon umie już to wszystko?
Jeśli tak, powinniśmy się nauczyć inaczej opowiadać o naszych spacerach po labiryntach.
- jeśli tak jest, możemy zmontować sytuację pomagającą autentycznie - być może
nieco na ukos od wyobrażonego i symbolicznego, pomiędzy obrazem i słowem - czegoś się o sobie
nawzajem dowiedzieć.
A gdyby udało się jeszcze kogoś namówić do napisania muzyki do takiego eksperymentu, może być
całkiem nieźle. Jeśli nie, cóż – chociaż nakleić komuś Swoją drugą stone telefonu.
Spektakl znaczenie ma.
Telefon ma aspiracje estetyczne w takim samym stopniu jak wykończenie paznokci rąk, które go trzymają. To powinno wystarczyć Mobilneurowi na początek. Sztuka współczesna nie ma już aż takich estetycznych aspiracji jak ta, od renesansu aż po XIX wiek.
Wybraliśmy kadr telefonu nie jako symbol innowacji, ale jako powierzchnię — widoczną, kruchą, zawsze z nami.
Mobilneur zamienia odcisk palca, rezygnuje z pędzla zanim on powstał, koncentruje się na oku. Na swoim oku! Na swoim świętym obrazku samego siebie…
I jeszcze ta druga strona telefonu. Z obrazem świata. Tak rzeczywistym, że spór o sztukę modernistyczną, abstrakcyjną czy mimetyczną zdaje się powoli mocno łagodnieć. Od dawna wolno nam wszystko. I artyście i nam. Odbiorcy. Czy na pewno? Czy wolno nam nie być sobą?
Kiedy daliśmy w miarę sobie radę z byciem nowoczesnym czy współczesnym, informacja po drugiej stronie telefonu zaczęła knuć zupełnie inną sztukę. Bądź na bieżąco. Wręcz bądź jutro.
Gdzie szukacie jutra? W telefonie?
Spodziewałeś się tego. Spokój przygotowuje cię do snu. Spoglądasz na swój telefon. Nie ma czegoś na telefonie!? To coś nie istnieje? Świeżo nałożona żółta farba wyschnie do jutra…
Świat to najpierw jego podglądanie.
Światopogląd? To tylko pytanie: skąd patrzysz. I co wtedy naprawdę widzisz. Patrz tak, jakbyś właśnie wrócił z kosmosu. I pojechał na plener malować.
Komentarz 2
Komentarz testowy 1